Własnie kupiłem sobie Ultimate Wheel.
Może coś źle szukałem ale nie znalazłem w Internecie wiele o monocyklach żyrafach.
Podzielę się moimi pierwszymi wrażeniami z jazdy. Może ktoś też jeździ i coś napisze.
W piątek odżałowałem 340 zł i dzisiaj przyszła żyrafa firmy terrabike. Koło 20”, łańcuch po jednej stronie. Mam 183 cm i stojąc obok monocykla broda opiera mi się na siodełku.
Zacząłem jeździć w maju 2010 i bałem się, że nie dam rady na tym ujechać, bo wg rozpiski poziomów zaawansowania dla monocyklistów, nie jestem na 3 poziomie a od tego poziomu dopiero mogę zaczynać na żyrafach.
Pożyczyłem książeczkę „How to ride your unicycle” i wg wskazówek zabrałem się do prób. Podają tam, że jazda na żyrafach jest łatwiejsza niż na zwykłych monocyklach.
Najpierw wywaliłem się wsiadając przy ścianie. Za drugim razem poszło już lepiej – oczywiście zawsze przy ścianie ciągu garaży. Trzymałem się za rynnę i próbowałem coś przejechać. Nie szło za dobrze. Spróbowałem jednak przestać się trzymać. No i od ręki poszło jak należy. Przejechałem 200 m z górki po osiedlu. Potem kilka razy podobnie plus jeden nawrót po łuku 3metrowym.
Oto podsumowanie moich wrażeń z pierwszego dnia:
- za pierwszym razem jest trudno,
- obecnie jeżdżę na QU-Ax Cross 29” więc trzeba trochę się wprawić by wyczuć kółko 20”,
- od drugiego razu wsiadanie przy murze 100% sukcesów,
- sama jazda jest niesłychanie stabilna, mam monocykle od 16 do 29” i żaden nie może się równać pod względem stabilności, na tym się technicznie nie można przewrócić,
- myślałem, że zsiadanie będzie trudniejsze i bardziej kontuzjo-genne; na prostej drodze przy zejściu do przodu, w 100% był to bezbolesny zeskok na obie nogi.
Kolejna kwestia to gapie. Gdy jeździłem na osiedlu na monocyklu, to ludzie się gapili ale w 100% przechodzili dalej bez przystanków. Teraz się raczej zatrzymują, stoją i czekają aż ruszę. Muszę się przenieść do Parku.
Ze względu na łańcuch, mam wrażenie, że żyrafa ma większy opór i bezwładność więc spodziewam się problemów na krawężnikach.
Podsumowując jeśli chodzi o wygodę i przyjemność to na spokojne przejażdżki polecam żyrafę. Bez wysiłku i z minimalną koncentracją mozna na tym jeździć po gładkich drogach gadając przez telefon. Wsiadanie to inna historia.
Pomimo, że sprzęt jest nie do wywrócenia, to nauka na nim nie wchodzi chyba w grę. Nikt się nie odważy robić pierwszych prób na takiej wysokości. Jeden upadek na tyłek zakończy karierę monocykla.
Wiem, że powyższy tekst to nic odkrywczego, ja jestem jednak nieźle podjarany i postanowiłem się podzielić moimi przełomowymi odkryciami. Jutro jadę na długą trasę jak będzie ładnie.
DZIEŃ DRUGI
Teraz porwałem się na jazdę w Wojewódzkim Parku Kultury w Chorzowie.
Wsiadanie:
- przy płocie ogradzającym przebudowywany Stadion Śląski wsiadało się idealnie,
- próby wsiadania przy słupie na trawniku, odległym o 40 cm od asfaltu, zawsze kończyły się wykręceniem żyrafy i upadkiem; bezbolesnym,
- jedynie przy słupach wyrastających z asfaltu, do których można się zblizyć, dalo się jakoś wsiadać.
Polecam takie ustawienie siodła by jego tył był równoległy do podłoża. W normalnym ułożeniu trudno przełożyć tyłek nad wystającym w górę łukiem. Można oczywiście przełożyć nogę ale wtedy traci się równowagę.
Jazda:
- jechałem 40 minut, i wycofuję powyższy tekst, że jest luzacko i można sobie gadać przez komórkę, w nierównym terenie ręce muszą pracować,
- to co wyżej pisałem o łatwości jazdy dotyczyło jazdy na równym z lekkiej górki w dół,
- po przełożeniu ciężaru ciała na nogi, pokonywanie dziur i barier zwalniających jest zupełnie możliwe,
- pierwsze 20 minut było ciężko i spadłem z 5 razy, potem jakoś przywykłem i jechałem bez problemu,
- kółeczko jest malutkie i jazda pod górę przy takim przełożeniu nie jest żadnym problemem,
- upadki w 100% były bezpieczne; na obie nogi bez obijania się o żyrafę.
Zsiadanie:
- jest wyżej i przy zaplątaniu nogi lub zahaczeniu jej bieznikiem buta o pedał, upadek na plecy może zabić,
- ja wymieniłem fabryczne pedały metalowe na zwykłe gumowane, trzymają ale bez przesady,
- nie ma problemu ze zsiadaniem jeśli się kontroluje kierunek upadania,
- zsiadanie należy zacząć od zatrzymania i poczekania aż zacznie się przewracać w daną stronę, przy monocyklu to nie ma takiego sensu jak przy zyrafie, gdzie takie odchylanie trochę trwa,
- do pewnego momentu im później się zeskakuje tym lepiej, idea jest jak z drabiną, można zeskoczyć od razu z 2 metrów lub powoli się z nią przechylać i w ostatniej chwili się odczepić.
Gdy przesiadałem się bezpośrednio na dalszy trening na monocyklu 29”, zajęło mi kilka minut by przywyknąć. Przyzwyczajony do tempa kręcenia z żyrafy 20” ciągle się wywalałem na 29″”. Pierwsze wrażenie po ruszeniu to: „Jak ta 29ka zapiernicza ”
Ogólnie wrażenia z jazdy żyrafą są takie, że sam się sobie dziwisz jak to możliwe, że jeździsz na czymś takim. Na wszystkich patrzysz z góry. Wielka frajda. Przechodnie sięgają do pasa.
W praktyce chyba jednak będę jeździł głównie na normalnym sprzęcie a żyrafa od czasu do czasu dla zabawy. Czeka mnie nauka wsiadania na żyrafę bez podparcia. W teorii bardzo prost.
Jeśli ktoś chce się wyróżnić z tłumu, to może to być jedna z lepszych metod. W porównaniu z żyrafą, monocykl jest niezauważalny.
Pierwsze wrażenia z jazdy na:
Qu-Ax Luxus Marathon 36”, wyposażony w hamulec cantilever. Waga 8,1 kg.
Wejście. Najpierw przy ścianie. Ustawianie pedału na godzinie 4 by siodełko podjechało pod tyłek nie ma sensu. Raz – bo siodełko jest nieco za wysoko; dwa – bo koło ma taką bezwładność, że nie ruszy się i nie podjedzie pod tyłek.
Rozgrzewka (po 100 bujnięć na każdą nogę przy ścianie) by poczuć „przełożenie”. Spadłem dwa razy. Na końcu każdego odchylenia ma się wrażenie, że coś trzyma koło, i że koło już nie wróci.
Wsiadanie bez podparcia. Siodło jest naprawdę wysoko i trzeba nieźle się w górę wybić by na nie wskoczyć. Plusem jest ogromna bezwładność koła. Przy poziomym ustawieniu pedałów i wsiadaniu z nogą na tym bliższym nie ma szans by się koło poruszyło. Po kilku próbach wsiadanie okazuje się bardzo łatwe. Trzeba tylko pamiętać o wybiciu w górę.
Jazda na wprost. Różnica między mniejszymi monocyklami jest jak między motorowerem a motocyklem. Czuje się pod sobą masę i moment obrotowy kręcącego się koła. Na wprost jedzie się bardzo stabilnie. Wjazd na krawężniki nie sprawia żadnych problemów.
Jazda w terenie. Pod górkę jest to sporo potu i nie wszędzie da się wjechać – brak „pałeru” dla takiego przełożenia. Na umiarkowanych wybojach po prostym lub w dół może robić jako sprzęt muni. Jedzie nad dziurami.
Skręcanie. No tutaj nie jest za dobrze. Oczywiście da się skręcać i to nawet po małych łukach ale jest to główna przyczyna spadnięcia z tego mono. Ręce zawsze pracują na boki podczas gdy na 29” moge je mieć „w kieszeni”.
Masa. Wielkie koło to wielki moment obrotowy. Jak się rozpędzi to nie jest łatwo je zatrzymać i może nawet rozpędem pokonywać wyboje i górki. Nie polecam jednak ruszania pod górkę. Może być trudno to rozpędzić przed utratą równowagi.
Zmęczenie. Oceniam, że jazda w łagodnym terenie wymaga +/- 20% więcej energii niż qu-ax cross 29”. Jest ciężej ale szybciej. Po przesiadce na 29” wydaje się, że to łatwy i lekki mono.
Prędkość. Na asfalcie wokół stadionu gdzie na 29” mam czas 2 minuty zrobiłem na 36” w pierwszym dniu czas 1 min 50 sekund. Ogólnie jednak ze stałej trasy wracam po 50 minutach zamiast po godzinie.
Często zahaczam hamulec kolanem i przyhamowuję przez to koło. Obecnie go zdemontowałem bo w mieście mi się nie przydawał. Może przy dużych prędkościach miałby zastosowanie. Nogi dają radę z zatrzymywaniem.
Opona na zmianę kosztuje 350 zł, czas oczekiwania około 2 miesiące. Obawiałem się, że się zużyje w 20 godzin jak w luxusie 24” ale ze względu na ogromny obwód, duży przekrój, bardzo wysokie czoło bieżnika oraz małą skłonność do skrętów w miejscu, powinna służyć lata – przy dodatkowym przekręcaniu opony co jakiś czas.